W historii astronautyki mieliśmy już opóźnienia z przyczyn technicznych, sięgające niekiedy nawet kilku lat. Zdarzały się też kilkuletnie przestoje w programach w wyniku katastrof – tak jak to miało miejsce w przypadku pożaru statku Apollo-1, czy dwukrotnie w STS, po utracie Challengera, a później Columbii. Bywało, że niektóre ośrodki trzeba było czasowo zamknąć z powodu huraganów, czy nawet strajku. A jak wygląda sytuacja obecnie, w trakcie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2?

 

Zacznijmy od Chin, gdzie miała ona swoje źródło. Samo miasto Wuhan leży z dala od wszystkich czterech kosmodromów, oraz Pekinu czy Szanghaju, gdzie zlokalizowane są główne ośrodki produkcji rakiet, czy satelitów. Oczywiście restrykcje wywołane głównie zakazem podróżowania miały wpływ na realizację niektórych przedsięwzięć kosmicznych, jednak był on nieznaczny. Kadencja startów wygląda na niezakłóconą, obserwuje się niewielkie, kilkutygodniowe opóźnienia.

A jak wygląda sytuacja u sąsiadów? Japonia planuje obecnie tylko jeden start – 20 maja do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ma polecieć ostatni z serii transportowców HTV i zgodnie z zapowiedziami, kampania startowa przebiega niezakłócenie.

Na wznowienie startów indyjskich rakiet jeszcze przyjdzie poczekać.

Indie w dniu 24 marca wstrzymały na minimum trzy tygodnie wszystkie przygotowania do startów na kosmodromie Sriharikota. Do końca kwietnia miały stamtąd być wystrzelone dwie rakiety PSLV, jedna GSLV oraz mająca zadebiutować SSLV.

W Rosji bez zakłóceń trwają przygotowania do wyznaczonego na 9 kwietnia startu Sojuza MS-16 z rosyjsko-amerykańską załogą. Ponieważ jest to lot pilotowany, wdrożono niezwykle restrykcyjne środki bezpieczeństwa – na kosmodromie nie pojawią się członkowie rodzin kosmonautów, dziennikarze nie będą mogli przeprowadzać wywiadów z odległości mniejszej niż kilka metrów, dostęp do załogi ograniczono jedynie do niezbędnego personelu. 25 kwietnia z Bajkonuru do stacji ma polecieć transportowiec Progress MS-14, ta misja również nie jest zagrożona.

Opustoszały kompleks startowy Sojuza w Kourou.

Ponieważ europejski kosmodrom Kourou, zlokalizowany na terenie Gujany w Ameryce Południowej jest miejscem, gdzie znajduje się personel z wielu różnych krajów europejskich, głównie Francji, a także Rosji oraz przedstawicieli państw, których ładunki są wynoszone na orbitę, został on zamknięty z dniem 15 marca na co najmniej miesiąc. Wstrzymano wszystkie kampanie startowe rakiet Sojuz-ST, Vega i Ariane-5. Odbiór i obróbka danych z sond międzyplanetarnych nadzorowanych przez ESA został ograniczony. Jedną z pierwszych ofiar pandemii została sonda marsjańska programu ExoMars-2020, jej start przesunięto do następnego okna startowego w roku 2022, gdyż nie zdołano się uporać z dodatkowymi testami spadochronów, wymagających licznych podróży specjalistów z wielu krajów członkowskich i Rosji do kilku ośrodków, rozsianych po całej Europie. Większość z nich, w tym Centrum Przygotowań Astronautów, działa jedynie w systemie pracy zdalnej.

Na Przylądku Canaveral dobiegają końca przygotowania do startu Atlasa-5.

Sytuacja w USA jest różnoraka. Wojskowe dowództwo wschodniego kosmodromu na Cape Canaveral potwierdziło, że będzie realizować i wspomagać wszystkie kampanie startowe, jakie są zaplanowane. Dotyczy to zarówno mającej wystartować 26 marca rakiety Atlas z wojskowym satelitą telekomunikacyjnym, jak i innych rakiet. Te inne rakiety, to oczywiście głównie Falcon-9 firmy SpaceX – Elon Musk wydał oświadczenie, że firma będzie działać z uwzględnieniem zaleceń sanitarnych, ale starty będą odbywać się zgodnie z planem. Nie dotyczy to najbliższego – zaplanowane na 30 marca wyniesienie argentyńskiego satelity obrazowego SAOCOM-1B zostało przesunięte na czas nieokreślony, z powodu ograniczeń w transporcie lotniczym – z kraju kontrahenta nie mogą przybyć na Florydę niezbędni specjaliści. Sąsiednie Centrum Kosmiczne Kennedy’ego, należące do NASA, również funkcjonuje – trwają tam między innymi przygotowania  do zaplanowanego na drugą połowę maja pierwszego załogowego startu statku Crew Dragon.

Pierwszy stopień SLS poczeka na start dłużej, niż zakładano.

Trzy inne ośrodki NASA, Ames, Stennis oraz Michoud zostały zamknięte z powodu stwierdzenia u pracowników zakażenia koronawirusem, prawdopodobnie w najbliższych godzinach dołączą do nich kolejne. Będzie to miało negatywny wpływ m. in. na program budowy rakiety księżycowej SLS.

Firefly nie przerywa prac nad rakietą Alpha.

Mniejsi gracze na amerykańskim rynku kosmicznym działają zgodnie ze swoim rozeznaniem – firma Firefly przygotowuje swoją pierwszą rakietę Alpha do startu z Vandenberg latem tego roku.

Electron poczeka kilka tygodni na następny start.

Amerykańska firma RocketLab, zamierzająca 30 marca wystrzelić z Nowej Zelandii swą rakietę Electron, zgodnie z decyzją tamtejszego rządu zawiesiła swe prace z dniem 24 marca na cztery tygodnie. Także przygotowania firmy Astra do wystrzelenia swej pierwszej rakiety z Alaski zostały zawieszone na czas ograniczeń sanitarnych.

Podpis: Waldemar Zwierzchlejski (fot.: Kieran_Fanning (Electron), ESA, NASA, ISRO).