Dobiegła końca sześćdziesiąta pierwsza ekspedycja na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Szóstego lutego o 05:50 GMT statek transportowy Sojuz MS-13 odłączył się od ISS, po czym o 09:12 miękko wylądował w zaśnieżonych stepach Kazachstanu, po locie trwającym 201 dni

Po blisko rocznym pobycie na orbicie Koch opuszcza lądownik.

Na Ziemię powrócili Rosjanin Aleksandr Skworcow, reprezentujący Europejską Agencję Kosmiczną Luca Parmitano z Włoch oraz Amerykanka Christina Koch. Było to dla nich odpowiednio trzecie, drugie i pierwsze lądowanie w karierze kosmonautycznej. Skworcow spędził łącznie na orbicie 546 dni, Parmitano 367 dni (to dla Europejczyków rekord), a Koch 329 dni (to z kolei rekordowo długi lot kobiety).

Załoga za chwile się rozdzieli.

Dla Rosjanina i Włocha wyprawa orbitalna rozpoczęła się 20 lipca ubiegłego roku, gdy wraz z Amerykaninem Andrew Morganem wystartowali z Bajkonuru. Na stacji zastali Aleksieja Owczynina, Tylera Hague’a oraz Christinę Koch, którzy przebywali w kosmosie już od 14 marca. Stanowili oni wówczas 59. ekspedycję na ISS, a po odlocie poprzedniej załogi, od 24 czerwca, ekspedycję 60. 25 września na stację przybyli Oleg Skripoczka, Jessica Meir oraz ALMansoori z ZEA. Ponieważ ten ostatni miał po tygodniu wrócić na Ziemię, miejsce w lądowniku dla niego zwolniła Koch, która tym samym zaczęła pracę już w trzeciej z rzędu stałej załodze. Był to dla niej lot bardzo obfity w wydarzenia – aż sześć razy wychodziła na zewnątrz stacji, by przeprowadzić serię prac związanych głównie z wymianą baterii akumulatorów.

Opadanie na spadochronie.

W jednym z nich, 18 października, wraz z Meir stały się pierwszymi kobietami, które równocześnie pracowały na zewnątrz stacji, co potem wykonały jeszcze dwukrotnie. Teraz załoga rozdzieli się, każdy powróci na readaptację do ziemskich warunków ciążenia do swej macierzystej agencji – Skworcow do Gwiezdnego Miasteczka pod Moskwą, Parmitano do Europejskiego Centrum Astronautycznego EAC w Kolonii, zaś Koch do Centrum Kosmicznego im. Johnsona w Houston.

Podpis: Waldemar Zwierzchlejski (zdjęcia: NASA)